poniedziałek, 11 czerwca 2018

To początek mojego drugiego bloga, foto bloga, poświęconego na podróże, zdjęcia filmy i różne przygody ;) Lubie robić zdjęcia przyrodzie, ale nie mam profesjonalnego sprzętu do robienia zdjęć. Robię je małym aparatem cyfrowym albo telefonem komórkowym. Może wydać się to komuś nudne co robię czy pisze, ale nie ważne chce się podzielić widokami uchwyconymi na zdjęciach.
Skąd się wziął pomysł na mojego bloga?
Ostatnio na YT natrafiłam na filmiki chłopaków, którzy jeżdżą po kraju i za granicy kręcą filmy i udostępniają to innym, maja dużo polubień wyświetleń itp. Na pewno nie dorównuje im swoimi zdjęciami, ale spodobało mi się i kto mi zabroni dzielić się z innymi moimi przeżyciami. Zdjęcia głownie przedstawiają przyrodę, zachód słońca, jakieś widoki, zwierzaki itp. Miedzy innymi mojego ulubionego sierściucha fretki Toski :) [zdj.poniżej] oczywiście to mój najukochańszy słodki zwierzak, który nie bardzo lubi pozować do zdjęć chyba ze właśnie śpi to jest mu wszystko jedno.





Podsumowując moje pierwsze wzloty (albo upadki) bo tego się głownie spodziewam na moim blogu, stronę ta poświęcam głownie na zdjęcia z wypraw w nieznane albo znane miejsca, a tez czasem z życia wzięte :) Liczę na to ze dobrze będzie się wam czytać i oglądać i nie zanudzę nikogo swoim pisaniem ;)
Na początek pokaże wam jedno z moich ulubionych miejsc gdzie bywam najczęściej i zawsze jest coś fajnego. Otóż to stadnina koni w Walewicach. Często się zdarza że jadąc tam nie ma ani jednego konia, albo są w takim miejscu wypuszczone ze nie ma do nich dostępu, a czasem jest ich bardzo dużo :)
Na pierwszym zdjęciu jeden z koników bardzo ładnie mi za pozował i się pięknie uśmiechnął :D
A tak serio to chyba się troszeczkę wkurzył jak mu machałam przed nosem telefonem hehe

Ale kto by się nie wkurzył jakby mu tak zdjęcia robili bez pytania :D


Na tym zdjęciu jest chyba taki budynek ze źrebakami, można by powiedzieć ze taki żłobek + mamusie i ciężarne. Na zdjęciu tego nie widać ale po lewej stronie stała klacz ciężarna bo miała ogromny brzuch :) tych źrebaków było tez tam sporo ale nie dało się uchwycić bo były pochowane gdzieś tam w sianku albo chowały się za mamusie :)
A teraz dalsza część wyprawy :)




















No i to tyle, do zobaczenia na następnej wycieczce ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz